Jakiś czas temu na wykopie pojawiło się porównanie cen w Polsce i Europie, które ukazuje wstydliwy fakt, że polski konsument płaci więcej niż europejczyk za markowe produkty.

Jako importer chciałbym pokazać skąd wynika taka sytuacja i dlaczego tak naprawdę importerzy nie do końca "żerują" na konsumentach.

Oto jak wyglądają realne koszty jakie musi ponieść importer

Czytaj dalej...

Pakując papier ksero za 10 zł w Tesco byłem świadkiem rozmowy dwóch kasjerek analizujących swoją sytuację zawodową. Porównywały oferty pracy jakie oferuje inna sieć sklepów. Pani kasjerka mówi, że w tamtym sklepie to dużo lepsza pensja, bo 1500 zł brutto i godziny pracy elastyczne i klienci "inni" (nie wiem, czy miałem poczuć się urażony?).

Na koniec porównania pojawiło się stwierdzenie,

"no ale w tamtym sklepie to umowa to tylko na 5 lat, więc jedyne co mnie tu trzyma to umowa na czas nieokreślony".



W tym momencie mnie zamurowało. Czy to rzeczywiście jedyny powód dla którego warto pracować w Tesco za grosze? To, ze umowa jest na czas nieokreślony? Czyżby Pani uważała, że trudniej będzie ją zwolnić, albo bank da jej wyższą zdolność kredytową, która i tak będzie za mała na cokolwiek? Naprawdę nie wiem, ale jak widać lepem na pracownika jest irracjonalna chęć posiadania umowy o pracę na czas niekoreślony nawet jeżeli płaca będzie żenująca.

Chwilę później pojawił się przy kasie dziadek badylarz z wózkiem wypełnionym cukrem. Panie kasjerki zaczęły się przekrzykiwać jaki w końcu jest limit na cukier. Okazuje się, że max można kupić 30kg cukru w Tesco. Dlaczego? Nie wiadomo, ale niby taniej w Tesco jest o 50gr...

Pani kasjerka oznajmiła klientowi, że może mu na paragonie max 30kg sprzedać. Oczywiście Panu zostało wystawione kilka paragonów...

Nie ma to jak na nowo odczuć po powrocie do kraju piękno absurdu w jakim żyjemy.