Jeżeli ktoś szuka doskonałych przykładów marketingu partyzanckiego tudzież Guerilla marketingu, to nie musi daleko szukać.

Od rana wszystkie media trąbią o zamknięciu przez wszelkie możliwe urzędy legalnie działającej sieci sklepów "Dopalacze". Ponieważ branża w jakiej znajduje się firma, która sprzedaje tzw. "zamienniki" nielegalnych używek, wywołuje niemałe emocje i kontrowersje nie sposób omieszkać wykorzystać tego faktu do własnych celów.

O Dopalacze.com słychać już od dawna od kiedy to zostali zhackowani ;) lub kiedy TVN Uwaga poświęcił im całe pół godziny, kiedy to przez większość czasu banda moherów bełkotała bzdury na tle wielkiego świecącego logo owej firmy. Już wtedy łapałem się za głowę, co u diaska oni robią, skoro chcą z tym "walczyć".

A dzisiaj znowu szum medialny, który nie pozwala zapomnieć o tej firmie. Wiadomo złe i kontrowersyjne wiadomości szybko się rozchodzą. Grupa docelowa na pewno ma gdzieś to, że "Złe Państwo" kontroluje firmę funkcjonującą na krawędzi (w efekcie okazało się, że tylko US zrobił inwentaryzację i sobie poszedł, a sklepy mogą spokojnie dalej działać). Brakuje teraz jeszcze tylko efektu marketingu szeptanego, w którym to zatroskani rodzice nieświadomie użyją tragicznego sformułowania "NIE KUPUJ NIC W SKLEPIE Dopalacze.com".

Dla właściciela lub szefa marketingu ode mnie wielki Respect za pomysł i odwagę. A swoją drogą, na prawdę mamy krótką pamięć i wolno się uczymy. Jeszcze tak niedawno wysypywanie ziarna na tory przed kamerami oznaczało świetlaną drogę ku radzie ministrów... Kto wie, może teraz w końcu zalegalizują w Polsce jakiś specyfik na GŁUPOTĘ!

Oczywiście przedstawiona wersja nie musi być prawdą, ale najistotniejszy jest efekt, czyli rozreklamowanie tej firmy (osobiste ZA lub PRZECIW tego czym się zajmują nie ma większego znaczenia - dotyczy to dowolnej działalności). Jeżeli nie był to pomysł tej firmy, żeby "donieść na samego siebie" to mamy w takim razie głupków po obu stronach barykady, a firma dostała w prezencie nieoczekiwany pakiet reklamowy we wszystkich mediach.

I dzisiaj 28 grudnia 2009 mamy epilog całej sprawy. Pieniądze podatników poszły na prokuratorów, procesy, kontrole itp. i sprawa umożona.